Gumy Turbo i pierwszy kontakt z marzeniami na czterech kołach

Na stole rozłożone są kolorowe papierki z gum Turbo, z fotografiami legendarnych samochodów (m.in. Porsche, Peugeot, Aston Martin) i krótkimi opisami technicznymi – napis „Gumy Turbo. Pierwszy kontakt z marzeniami na czterech kołach”, symbol dziecięcej fascynacji motoryzacją, wyobraźni i pierwszych marzeń budowanych z obrazów, zanim stały się realnym doświadczeniem.
@ lepszyblog.pl

W domu mam takie pudełko. Niepozorne, z lekko startymi bokami, które pamiętają czasy, gdy wszystko było bardziej toporne, ale też bardziej magiczne. To pudełko ma historię. Kiedyś służyło jako opakowanie po magnetofonie do Commodore 64. Tego, który potrzebował taśmy, żeby wgrać grę. Ten charakterystyczny terkot i pisk ładowania. Ten moment, gdy trzymałeś kciuki, żeby po czterech minutach wczytywania nie wywaliło błędu. W tym pudełku, zamiast kaset, trzymam kawałki dzieciństwa.

Śmieszki, pierdzące zabawki i magia lat 90.

W środku są różne pamiątki, między innymi ze sklepów typu „Śmieszek”, które wtedy były naszymi małymi Disneylandami. Można tam było kupić wszystko: znikające atramenty, plastikowe robaki, sztuczne kupy (z jakiegoś powodu absolutny bestseller) i pierdzące poduszki, które nieudolnie podkładaliśmy pod krzesło nauczyciela.

Pośród tego wszystkiego, między plastikowym żołnierzykiem a pierwszymi miłosnymi listami pachnącymi czasem i kurzem, znajdują się one – papierki po gumach Turbo. To już inna liga wspomnień.

Guma Turbo – nasza pierwsza motoryzacyjna encyklopedia

Dla wielu dzieciaków urodzonych w latach 80. guma Turbo była pierwszym oknem na świat samochodów. Nie było internetu ani programów motoryzacyjnych, a auta widywane na ulicy służyły raczej do przetrwania niż do marzeń. Tym większe wrażenie robiły papierki z Turbo: Ferrari, Lamborghini, Porsche. Nazwy brzmiące jak zaklęcia i samochody wyglądające jak teleporty z innej planety.

To był nasz pierwszy kontakt z motoryzacją marzeń w formacie 6 x 8,5 centymetrów.

Wymiana, negocjacje, mikroekonomia podwórkowa

Te papierki miały swoją wartość. Zasady były proste, choć niepisane:

  • superauta były walutą premium,
  • powtórki były jak inflacja – traciły na wartości,
  • Porsche było warte więcej niż Fiat,
  • Lamborghini potrafiło otworzyć drzwi do nowej paczki słodyczy lub pożyczonego Game Boya.

Kto dziś nie chciałby mieć tak prostego rynku negocjacyjnego?

Najbardziej niedoceniony element – doświadczenie

Guma Turbo była osobnym, sensorycznym rozdziałem człowieczeństwa. Twarda i krucha jednocześnie, znikała szybko, ale zostawiała po sobie coś trwałego – charakterystyczny zapach, balansujący między benzyną a owocowym plastikiem. Czuć go było już przy otwarciu i zostawał na długo, przechodząc na papierki, które nawet po czasie wciąż go nosiły. Do dziś potrafi to otworzyć w głowie wspomnienia szybciej niż jakikolwiek rodzinny album.

Dlaczego to pudełko wciąż trzymam?

Może dlatego, że to fragment epoki, w której świat nie był na wyciągnięcie ręki, a każdy drobiazg był odkryciem. Może dlatego, że papierki po gumach Turbo były pierwszymi przedmiotami, które nie tylko się kolekcjonowało, ale też opowiadało o marzeniach, o przyszłości, o rzeczach większych niż nasze podwórko.

A może dlatego, że czasem dobrze jest otworzyć to pudełko i przypomnieć sobie, że kiedyś do szczęścia wystarczała guma i obrazek Lamborghini na papierku.

To wcale nie był gorszy świat. Był po prostu bardziej analogowy.

Łukasz Pająk, lepszyblog.pl

Przewijanie do góry