
Najłatwiej być etycznym wtedy, gdy ktoś patrzy, gdy jest publiczność, współpraca do oznaczenia, lub gdy wiesz, że ktoś może sprawdzić źródła. Trudniej wtedy, gdy nikt tego nie kontroluje, gdy możesz skrócić drogę, lub gdy wystarczyłoby lekko podkoloryzować historię, żeby była bardziej atrakcyjna. Dla mnie etyka zaczyna się właśnie tam.
Władza, której często nie zauważamy
Twórczość daje wpływ. Nawet jeśli masz niewielką społeczność, Twoje słowa mogą zmienić czyjąś decyzję, sposób myślenia, przekonania. To ogromna odpowiedzialność.
Zrozumiałem to szczególnie mocno, kiedy zacząłem pisać o ekologii. Tematy środowiskowe są delikatne. Łatwo w nich o strach, przesadę albo uproszczenia. Jedno zdanie może wywołać niepotrzebną panikę albo przeciwnie uśpić czujność.
Wtedy pojawia się pytanie: czy chcę wygrywać emocjami, czy prawdą?
Granica między edukacją a manipulacją
W internecie wszystko działa szybciej. Nagłówki muszą być mocne, wideo przyciągać w pierwszych sekundach, algorytmy nagradzają intensywność. Jest jednak cienka granica między przyciąganiem uwagi a manipulacją. Między uproszczeniem a zniekształceniem, narracją a propagandą.
Etyka twórcy polega na tym, by tej granicy nie przekraczać, nawet wtedy gdy kusi.
Odpowiedzialność poza internetem
Zanim internet stał się moją codziennością, były wyprawy. Himalaje, Kanion Colca, dzika woda i miejsca, w których przyroda nie wybacza błędów. Tam uczysz się, że decyzje mają konsekwencje.
To doświadczenie przeniosłem do pracy edukacyjnej i twórczej. W warsztatach, wystąpieniach, artykułach, wszędzie wraca ta sama myśl: słowa też mają skutki. Można nimi inspirować, upraszczać rzeczywistość do granic absurdu, budować albo niszczyć zaufanie.
Etyka to spójność
Nie chodzi tylko o przepisy i regulaminy, ale spójność między tym, co mówisz publicznie, a tym jak działasz prywatnie. Między deklarowanymi wartościami a decyzjami biznesowymi, wizerunkiem a rzeczywistością.
Jeśli ta spójność pęka, odbiorcy to wyczuwają. Nie od razu, ale prędzej czy później.
Dlaczego to dla mnie fundament?
Bo twórczość bez etyki może być skuteczna, ale rzadko bywa trwała. Można zbudować zasięg na kontrowersji, przyciągnąć uwagę przesadą, zarobić na współpracach, które nie pasują do deklarowanych wartości. Tylko że wtedy powoli traci się coś ważniejszego niż liczby. Traci się wiarygodność, a bez niej trudno budować coś na lata.
Podsumowanie
Etyka twórcy nie jest teorią, ale to decyzja podejmowana codziennie, często w małych sprawach, których nikt nie widzi. To wybór, by nie iść na skróty, by sprawdzać źródła, nie manipulować emocjami, być w zgodzie z tym, co się głosi.
Właśnie dlatego uważam ją za fundament, bo kiedy znikają trendy, zmieniają się algorytmy i platformy, zostaje jedno, czyli reputacja.

