Twój przymiotnik kosztuje budżet. Jego słowa kosztowały pięć lat życia.

Twój przymiotnik kosztuje budżet. Jego słowa kosztowały pięć lat życia.
@ lepszyblog.pl

Szklane biuro, zapach drogiej kawy i dwoje ludzi przed ekranem. Szukają tego jednego, idealnego słowa. Dla nich to narzędzie, które ma nieść emocje, wywołać potrzebę, zmusić do kliknięcia czy zakupu. W tym świecie słowo jest ważne, bo musi się sprzedać. Buduje zasięgi, konwersję i sukces kampanii. To język w wersji fast food, bo ma smakować, a niekoniecznie być zdrowy.

I wtedy, w tę sterylną przestrzeń, wchodzi zdanie człowieka, który właśnie opuścił białoruskie więzienie po ponad pięciu latach.

Słowo naprawdę jest ważne.

Andrzej Poczobut nie wypowiedział tych słów jako chwytliwego hasła. To wniosek kogoś, kto przez lata opisywał rzeczywistość białoruskiego reżimu i zapłacił za to najwyższą cenę. Został skazany na osiem lat kolonii karnej za to, co pisał i w co wierzył. System uznał jego dziennikarską rzetelność za wzniecanie nienawiści, bo w dyktaturze prawda zawsze jest groźna.

W marketingu słowo bywa ryzykowne, ale to ryzyko ma swój sufit. Jeśli narracja zawiedzie, najwyższą karą jest przepalony budżet, ujemny zwrot z inwestycji czy nietrafiony przymiotnik, za który płaci się fakturą. To błąd, który można skorygować w następnym kwartale.

U Poczobuta nie było testów A/B ani miejsca na optymalizację przekazu. Była rzeczywistość, za którą wystawiono rachunek mierzony czasem odebranym rodzinie i wolności. To fundamentalna różnica, bo …

… w jednym świecie słowo ma cenę na metce, a w drugim  posiada wartość mierzoną latami spędzonymi w celi.

Przyzwyczailiśmy się do inflacji języka. Produkujemy tysiące komunikatów, licząc na szybki zysk, polubienia czy chwilową uwagę. Stały się płynne, miękkie, skrojone pod algorytmy. Często jednak zapominamy, że pod tą warstwą lukru słowa wciąż mają moc sprawczą. Mogą budować, ale też stać się powodem prześladowań.

Poczobut przypomina, że wypowiedź, która nie jest tylko „kontentem”, ale wyrazem przekonań, nie podlega negocjacjom. Istnieją wartości, których nie da się zoptymalizować pod publiczkę, ponieważ ich siła płynie z wierności faktom, nawet gdy system próbuje je wymazać.

To lekcja dla każdego, kto żyje z pisania. Język bywa albo tanią błyskotką mamiącą klienta, albo twardym fundamentem budującym godność. Wybór zależy od tego, czy traktujesz go jako narzędzie manipulacji, czy zobowiązanie wobec prawdy. To, co mówimy, określa nie tylko to, co sprzedajemy, ale przede wszystkim to, kim jesteśmy.

Łukasz Pająk, lepszyblog.pl

Przewijanie do góry